Coś brzmi mało znanie...tak mówię o tytule, to fakt, ale już mówię o co chodzi i co chcę przez to powiedzieć...
"Dolce far niente"-znaczy tyle co nasze fajnie brzmiące: nicnerobienie.
Na pewno nie raz spotkaliście się z takim określeniem i na pewno pierwsza Wasza myśl to była tak że luz blus, dzisiaj nic nie robię. Może i tak ale ja chcę to określenie dzisiaj przedstawiać w innym świetle...
Mam tu n myśli przełączenie się na inny tryb funkcjonowania. Kiedy nie udostępnimy ciału i umysłowi bodźców-to pierwsze ma czas na regenerację a drugie na przetworzenie informacji.
Tak faktycznie nie tylko lepiej się czujemy czy wyglądamy, ale też zdarza się że wpadamy na lepsze pomysły czy dochodzimy do pewnych innych wniosków.
Nicnierobienie jest warunkiem robienia rzeczy, na które naprawdę mamy ochotę.
A kiedy już wiemy, co się dla nas najbardziej liczy, nie pozostajemy bierni.
Jeśli pragniemy podróżować, nie siedzimy w domu z założonymi rekami, jeśli chcemy kochać, nie czekajcie aż miłość sama zastuka do drzwi...próbujcie, ćwiczcie, poświęcajcie temu swój czas i energię, bo nikt inny tego za Was nie zrobi. Nikt nie przeżyje za nas naszego życia.
Dlatego nicnierobieniu mówimy: tak, pod warunkiem że nie dotyczy tego, co naprawdę jest ważne.
A jak wyglada u Was sprawa, jeśli chodzi o
nicnierobienie?
Pozdrawiam
Wiola
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz